Dla stopy, aby po niej wzwyż stąpała,
Szedłem bez przerwy długą szyją lochu,
Aż do piątego kręgu; tam widziałem
Leżące duchy twarzami do ziemi293,
Płacząc, mówiły, zda się, słowy temi:
«Ach! dusza moja przylgnęła do prochu294».
I tak wzdychały piersiami całemi,
Że ledwo uchem kilka słów schwytałem.
— «Wybrani Pańscy! w których sprawiedliwość
Z nadzieją słodzi waszych mąk dotkliwość,