Mistrz na chęć moją przyzwolił ochoczy,

Czym ośmielony poszedłem do ducha,

Którego z pierwszej poznałem przemowy,

Mówiąc: «Gdy we łzach dojrzewa twa skrucha,

Bez której żaden duch z grzechu nie wstanie,

O zawieś dla mnie twe większe staranie.

Powiedz, kim byłeś? skąd na skał tych szczycie,

Wszyscy grzbietami do góry leżycie?

Może chcesz, bym się przyczynił za tobą,

Tam, skąd tu wchodzę żyjącą osobą».