Więźnie, związani za nogi i ręce,
Nim się gniew boży przebłaga widomie,
Póty tu będziem leżeć nieruchomie».
Ukląkłem, jeszcze nim mówić zacząłem,
Duch poczuł uchem znak uszanowania:
«Co ciebie» mówił «tak do ziemi skłania?»
A ja: — «Sumienie moje słusznie radzi
Przed majestatem twym uderzyć czołem».
«Wstań, bracie!» mówił «wyprostuj kolana,
Ja, ty i drudzy z społecznej czeladzi,