Patrz, oto stoi duch Wirgilijusza342;

Od niego twoja uczyła się dusza

Śpiewać potężnie i ludzi, i bogów.

Wierz, mego śmiechu był powód niewinny,

Nie podejrzewaj, powód ten, nie inny;

Wobec mojego wodza twe pochwały

Same z lic moich uśmiech wywołały».

Stacyjusz zgiął się jak trzcina pochwiana,

Chcąc mego mistrza objąć za kolana.

A mistrz: «Stój, bracie, czyn twój jest złudzeniem