Jam się łakomstwem brzydził za żywota345,

Czasu tysiąca księżyców za mało,

By zmyć pokutą jego plamę całą.

I gdyby żądz mi nie hamował z góry

Wiersz twój gromiący brud ludzkiej natury:

»Czegóż nie zbroi chciwość głodna złota346

Musiałbym toczyć głazy wpół schylony347,

Z potępieńcami biegając w przegony.

Wtenczas postrzegłem, że rozrzutnym szałem

Często zanadto dłoń mą otwierałem348: