Pobudzał we mnie radość i cierpienie.

«Co za głos» rzekłem: «Brzmi w żałosnym echu?»

A mistrz: «Być może, nowe idą cienie,

Tu rozwiązywać węzeł swego grzechu».

Zamyślonego obyczaj pielgrzyma,

Gdy nieznajomych spotyka podróżnych,

Zwraca się do nich, lecz się nie zatrzyma;

Tak orszak cieniów niemych i pobożnych,

Szybkim za nami postępując krokiem,

Szedł, a przechodząc rzucał na nas okiem.