A cienie były straszliwej chudości,

Źrenica ciemna, w twarz głęboko wpadła,

Pod skórą widne zarysy ich kości.

Nie sądzę, aby na swojej osobie

Miał więcej suchą Erizychton skórę368,

Gdy wewnątrz głodu upaleniem gore.

Oto był takim, pomyśliłem w sobie,

Lud, gdy wychodził przez zgliszcza i dymy,

Tracąc zburzonej gród Jerozolimy369,

Gdzie matka z głodu własne dziecko zjadła.