Wybrałem sobie znajomego z Lukki387:
On imię jakiejś wyjąkał Gentuki
Gardłem zranionym przez ogień suchotny.
«Duchu,» doń rzekłem «jeśliś tak ochotny
Rozmawiać ze mną, gdy ci głos nie drażni
Wyschłej gardzieli, chciej mówić wyraźniej».
Duch zaczął mówić: «Niewiasta zrodzona,
Której lic jeszcze nie kryje zasłona,
Przez nią podobasz mieszkać w moim mieście;
Z tą przepowiednią pójdziesz tam nareszcie.