Jak chęć latania czując bocian mały,
Podnosi skrzydła, to spuszcza koleją,
Gdy te już gniazda porzucić nie śmieją401:
Tak zapytania chęć we mnie paliła,
To zapalała siebie, to gasiła,
Ażem poruszył wargą, jak gotowy
Człowiek przemówić gorącymi słowy.
A chociaż szliśmy dość szybko tą razą402,
Ojciec mój rzekł mi: «Puszczaj strzałę słowa,
Widzę nagiąłeś łuk aż po żelazo».