(W drodze do kręgu VII. Rozprawa o powstaniu duszy, o śmierci i cieniach. Krąg VII. Rozpustnicy wśród płomieni i burzy.)
Była godzina niecierpiąca zwłoki,
Bo ustąpiły kręgu południka
Noc dla Skorpiona, a słońce dla Byka400.
Jak robi człowiek naglący swe kroki,
Co bądź napotka, idzie swoją drogą,
Jeśli potrzeba, bodzie go ostrogą.
Jakeśmy weszli w sklepiony loch skały,
Jeden za drugim, bo w chwili przechodu
Nas rozdzieliła zbytnia ważkość schodu.