Wonią traw, kwiatów przewiewa świat boży,
Taki wiatr, czułem, uderzył mi w czoło,
Poczułem lekkie poruszenie skrzydła399,
Pióra wiejące wonnością kadzidła.
I głos poczułem mówiących wokoło:
«Błogosławieni, łaska boża z tymi,
Których krew w sercu zbytkiem żądz nie dymi.
Co tyle łakną powszedniego chleba,
Ile rozsądnie głód nasycić trzeba».