Nigdy szkło w ogniu tak się nie czerwieni,
Nie więcej błyszczą roztopy kruszcowe,
Jako duch, który tak kończył przemowę:
«Tędy, gdy chcecie, idźcie w imię Boga,
Tędy idących do pokoju droga».
A widok jego pozbawił mię wzroku.
Ku mistrzom moim przybliżyłem kroku,
Jak człowiek uchem pytający ciszy,
Idzie w kierunku głosu, jaki słyszy.
Jako majowy powiew, poseł zorzy,