Tak wyższym brzegiem kamiennych pokładów
Idąc, słuchałem dość licznych przykładów
Grzechu obżarstwa; jego plagi srogiej.
Potem wychodząc na pośrodek drogi,
Na tysiąc kroków szliśmy zamyśleni,
Milcząc i tonąc w domysły wątpliwe.
«Gdzie to idziecie, myśląc, wszyscy troje?»
Głos rzekł; ja czoło uchyliłem moje,
Jak robią w strachu zwierzęta lękliwe;
Chcąc wiedzieć, kto to był, podniosłem głowę.