Jeszcześmy może nie uszli stu kroków,

Gdy oba brzegi swój zakręt złamały

W sposób, żem na wschód obrócił się cały.

Krótko tak szliśmy przeciw wschodu słońca,

Gdy piękna dama do mnie się zwróciła,

«Mój bracie, patrzaj i słuchaj» mówiła.

Wtem las jak wielki, od końca do końca

Blask nagły przebiegł; złudzona źrenica

Kazała wierzyć, że to błyskawica.

Lecz gdy ta szybko przepada jak wschodzi,