Widziałem, z cieniów jak wybłyska słońce,
Rannymi mgłami blask swój łagodzące
W sposób, że mogłem na to świata oko
Poglądać długo; tak w nim zatopiony
Przez obłok kwiatów, dziw nad wszystkie dziwy!
Co z rąk anielskich wznosił się wysoko,
A potem spadał na wóz i wokoło,
Świętą niewiastę postrzegłem szczęśliwy514.
Twarz jej świeciła spod białej zasłony,
Oliwny wieniec oplatał jej czoło,