Taki głos ze snu przetarł mi źrenice.
Widzę nade mną stoi pochylona,
Pełna współczucia niewiasta568, to ona,
Co mnie pod skrzydłem swej czułej opieki,
Przeprowadziła dnem letejskiej rzeki.
Z trwogą ją pytam: «Gdzie jest Beatryce?»
— «Patrz, ona siedzi na korzeniach drzewa569,
Co świeżym liściem i kwieciem powiewa;
Patrz, jakie grono otacza ją kołem,
Drudzy ku niebu z gryfem lecą społem,