Chętnie jej rozkaz wypełnić gotowy,

Gdzie chciała, oczy zwróciłem i myśli.

Tak szybko ogień jasnych prąg571 nie kryśli572,

Gdy piorunowa wyrzuca go chmura,

Jak na to drzewo spadł ptak jowiszowy573,

Zakrakał dziko i nastrzępił pióra,

Korę i liście, kwiat, co się rozwijał,

Z zielonych pączków swym dziobem obijał

I z całej siły uderzył piersiami

W pośrodek wozu, wóz wrył się kołami,