528. gdyby przeszedł Letę (...) nie zapłaciwszy łzami skruchy myta — Ci tylko od dręczących przypomnień swojego grzechu będą wolnymi, którzy najpierw grzech ten zupełnie uznali i szczerze zań żałowali [myto — opłata celna; red. WL]. [przypis redakcyjny]
529. Ty, który stoisz poza świętą rzeką — Tu Beatrycze wprost do poety mowę zwraca. Uprzednia jej mowa chociaż nie do niego, ale o nim, do aniołów zwrócona, mocno go ubodła. [przypis redakcyjny]
530. Mów, czy to prawda — Czy to jest prawda, co mówiła o nim do aniołów w uprzedniej pieśni. [przypis redakcyjny]
531. zatłumiać — dziś popr.: przytłumiać, tłumić. [przypis edytorski]
532. majdan — ważny element łuku; miejsce, w którym znajduje się rękojeść. [przypis edytorski]
533. gdy wyznanie grzechu się wymyka (...) kamień młyński (...) tępi ostrze szpady — To jest, tępi miecz gniewu albo zemsty bożej za grzechy nasze, jeśli je dobrowolnie z żalem i skruchą wyznajem na spowiedzi. [przypis redakcyjny]
534. potem uznając rzecz marną, słuchać mógł syren z większym hartem ducha — Tu poeta jest tylko wędrowcem i do ziemskiego życia stąd powracać musi. Dlatego Beatrycze daje mu tę naukę, ażeby słuchając ją z uwagą po raz drugi przez podobne pokusy nie dał się wciągnąć w grzech i błąd przeszły. [przypis redakcyjny]
535. Nie powinieneś (...) czekać ran nowych z oczu dziewczyny lub z jej ust różowych — Napomknienie dość ironiczne o Gentuce, młodej dziewczynie, którą poeta był zajęty podczas pobytu swego w Lukce. [przypis redakcyjny]
536. Podnieś twą brodę — Tu broda, jak zobaczym niżej, wzięta jest za twarz, część za całość. Poeta użytym tu wyrazem zapewne chciał wysłowić, że człowiek, którego broda już porasta męskim włosem, jak ptak porosły w pierze i pióra, pierwszego postrzału marnej uciechy mógłby uniknąć. [przypis redakcyjny]
537. podniosłem brodę z jej rozkazu — Beatrycze stała wyżej od poety. Dlatego musiał on, ażeby na nią spojrzeć, oczy, a zatem i brodę, podnosić w górę. Moralne znaczenie tego alegorycznego gestu dość jest jasne: człowiek świadomy swojej winy upornie i nieśmiało wzrok podnosi do nieba. [przypis redakcyjny]