Jak wszyscy na mnie patrzali w tej chwili

I na złamane światło moim ciałem.

«Co tak się troskasz?» rzekł do mnie Wirgili,

«Czy tyle szepty ich u ciebie ważą?

Idź prędzej za mną, zostaw ich, niech gwarzą.

Bądź jak ta wieża, którą nie zachwieje

Wiatr, co wciąż po niej ślizgając się wieje:

Bliski ujęcia cel wymyka z dłoni,

Gdy w nas bezładnie myśl za myślą goni,

Gwałtowność jednej osłabia myśl drugą».