«Idę!» odrzekłem, nie myśląc zbyt długo62,

Twarz mi rumieniec lekki zapłomienia,

Co robi wstyd nasz godnym przebaczenia.

Wtem pochyłością góry nowe duchy

Sunąc się rzędem, leniwymi ruchy,

Wiersz w wiersz śpiewały idąc Miserere.

Lecz gdy postrzegły żywą twarzy cerę,

Promień o moje łamiący się ciało,

Nie psalm, lecz jedno przeciągłe O brzmiało.

Od nich jak posły dwaj ku nam bieżeli,