Lecz przestań zgłębiać myśli tajemnicze,

Aż ci to powie ta, której oblicze

I twój ci umysł, i prawdę rozjaśni,

Chcę mówić — aż cię spotka Beatrycze.

Ujrzysz ją wkrótce na szczycie tej góry,

Gdzie jako słońce wiosenne bez chmury,

Wieczną pogodą i weselem świeci».

—«O! wodzu!» rzekłem, «idźmy tam co skorzej81,

Nic już nie czuję trudu, com czuł pierwej82,

A cień, jak widzę, dłużeje od wzgórzy».