I szliśmy; blisko leżała dolina,
Wklęsłością swoją w bok skały werznięta.
«Tam krok wstrzymamy naszego pochodu,»
Duch rzekł, «tam będziem czekać słońca wschodu».
Wiodła nas ścieżka pochyła i kręta,
Schodząc w dolinę krańcem jej wybrzeży,
Złoto i srebro, rubinu czerwieni,
Szafiru barwa, blask szmaragdu świeży,
Zgasły wszech kruszców połysk i kamieni
Przy tej doliny kwiatach i zieleni98;