Mówiły w zgiełku: «Jak śmie, kto on taki?

Iść przez królestwo zmarłych, nieumarły?»

Lecz mądry wódz mój dał im znać przez znaki,

Że pod sekretem chce pomówić z niemi;

Natenczas w sobie wielki gniew zawarły,

Mówiąc: «Chodź jeden, lecz on, precz z tej ziemi!

Żywy niech wraca znów żyć z żyjącymi.

Ty zostań z nami, on, jeżeli może,

Niech sam powraca przez błędne bezdroże».

Sądź, czytelniku, jak mnie zgiełk zasmucił