Wierząc, że śmiercią zetrze piętno wzgardy,
Mnie uczyniła przeciw mnie samego
Niesprawiedliwym ze sprawiedliwego.
Klnę się na świeży korzeń tego drzewa,
Żem nigdy wiary przez mój wstręt przyrodny192
Nie zdradził pana, co był jej tak godny!
Gdy w świat z was który wrócić się spodziewa,
Podnieś mą pamięć, która ugodzona
Grotem zawiści leży tam i kona».
Po krótkiej przerwie mówił mi Wirgili: