Trzodę ze szkody, cały tłum uciekał,
Nikt na trzask drugi i trzeci nie czekał.
Podczas gdy szedłem ponad jamą ciemną,
Widzę, znajomy potępieniec kroczy,
I rzekłem: «Znam go, nie mylą mnie oczy».
Wstrzymałem kroku, a nie chcąc mnie smucić,
Wódz mój łagodny zatrzymał się ze mną,
Krok trochę na wstecz pozwolił mi zwrócić.
Lecz duch smagany wpadł na wybieg nowy,
Chciał mi się ukryć nachyleniem głowy;