Wstąpiła rzeźwo z strachu otrzeźwiona.

Aż odważony w sobie wykrzyknąłem:

«O litościwa, troszcząca się o mnie!

O dobroczynna dusza twa bez skazy,

Co spełnia świętej tak szybko rozkazy.

Czuję, jak we mnie od słów twoich żaru

Iskrzy się zapał pierwszego zamiaru.

Wspólna chęć nasza, w niej dotrwam niezłomnie.

Pójdę za tobą z sercem niezachwianem,

Tyś moim wodzem i mistrzem, i panem!»