Spojrzyj, ten drugi jak wytrzeszczył ślepie,
Zgrzyta zębami i biciem wygraża,
Lękam się, czy mi skóry nie wytrzepie».
«Wara, zły ptaku!» Tak stukał Figlarza,
Iskrząc oczyma naczelnik szatanów343.
«Jeśli chcesz widzieć Lombardów, Toskanów,»
Przemówił znowu cień rażony trwogą:
«I ci, i owi przyjdą jak z rozkazu.
Lecz niech w bok zejdzie orszak Ostroszpony,
Strach mi ich zemsty; z miejsca niewzruszony