Wódz szedł, ja za nim z wolna sunąc nogą,

Dodałem jeszcze, wciąż mówić ochoczy:

«Tam, skąd utkwione odjąłem me oczy,

W jamie, co w skał tych zapadła krawędzie,

Myślę, swej winy płacze duch mój krewny,

Która tam jego kosztuje tak drogo!»

Mistrz odpowiedział: «Hamuj pociąg rzewny,

Dłużej tym duchem nie rozrzewniaj myśli,

Marz o czym innym, gdzie on jest, niech będzie.

Widziałem jego w chwili, gdyśmy przyszli