Spadła kaźń na nas, a treścią tej kary,

Że pożądamy wiecznie bez nadziei».

Słysząc to, boleść uczułem tajemną,

Bom poznał wielu obecnych przede mną,

Co byli ludźmi wznioślejszego rzędu,

Dziś w sieni piekieł jakby w zawieszeniu.

«Mów», zawołałem: «Mistrzu mój i panie!

Abyś mnie w moim umocnił wierzeniu,

Które zwycięża moc wszelkiego błędu:

Czy nikt z tych duchów o własnej zasłudze