Tam, gdzie pod biodra rozszerza się udo,
Mój wódz, jak gdyby wpadł na fortel nowy,
Gdzie były nogi, przewrócił wierzch głowy518,
Piął się po kudłach, aż trzęsły mną dreszcze,
Myśląc, że nazad idę w piekło jeszcze.
«Trzymaj się dobrze, tą chyba drabiną»
Mówił wódz, dysząc z trudu i pośpiechu,
«Możemy zstąpić z tego gniazda grzechu».
I wkrótce wyszedł skały rozpadliną,
Stanął, odetchnął piersią i co żywo