Lecz gdy pragnieniem męczeństwa zagrzany,

Rad poszedł krzewić między Azyjany,

Palmę Chrystusa i siejbę prawd boskich;

Gdy tam nawrócić nie mógł dzikich ludów,

Czynny, do dawnych znów powrócił trudów,

Zbierać owoce z drzew rodzinnych włoskich,

Gdzie między Arno a Tybrem wysoki

I wielki święty na złomach opoki194

Przyjął ostatnie od Chrystusa rany

Które na ciele nosił przez dwa roki.