Często piastunka znalazła go rano,

Zrywał się ze snu i zginał kolano,

Modląc się długo jako mnich za kratą,

Jak gdyby mówił: »Przyszedłem tu na to«.

Słusznie cię, ojcze jego, Szczęsnym zwano,

Słusznie cię, jego matko, zwą Joanną213,

Jeżeli wykład, o jakim wieść gada,

Imionom waszym wiernie odpowiada.

On z tłumem nie biegł za mądrością świata,

Prawdę ukochał, karmił się jej manną214,