Co tu opuszczam, przebaczy, zaiste,
Gdy na tym krzyżu ujrzy Cię, o Chryste!
Od stóp do wierzchu krzyża, po ramionach
Ruchome światła to w ściśnionych gronach,
To się rozpierzchłe mrowiły bez końca,
W starciu się iskrząc żywszymi blaskami.
Tak widzim czasem w przyćmionej świetlicy,
Drobnych atomów latająca rzesza
Prostymi albo w zygzak linijami
Słoneczny promień gronami obwiesza,