Gdy ten zabłądzi przez szczel265 okiennicy,
Którą nas przemysł266 broni od gorąca.
Jak struny arfy, gdy je wiatr potrąca,
Tworzą szmer dźwięczny temu słuchaczowi,
Co jego nuty wyraźnej nie złowi,
Taki na krzyżu lał się dźwięk uroczy
Ze świateł, jakie postrzegły me oczy,
Który mą duszę przenikał zapałem,
Chociaż ich hymnu sam nie rozumiałem.
Czułem, że śpiewa wysokie pochwały,