Znika, nim oczy podniesie spuszczone,

Tak szybko w chwili, gdym wzrok zwrócił w stronę,

Po złagodzonej białości spostrzegłem,

Że już na szóstą gwiazdę nieba wbiegłem347.

W tej Jowiszowej pochodni widziałem,

Jak świętych świateł migot nieustanny

Przedstawiał oczom nasze abecadło.

Jak opuszczając ponadrzeczne żery,

Wesoło w górę podnoszą się ptaki,

I z siebie samych na zgłosek zwierciadło