Jak małe dziecko, co się tam ucieka,
Gdzie swe złożyło największe ufanie.
Ona, jak matka ratująca syna,
Gdy przed nią stoi blady, bez oddechu,
Głosem, na który pierzcha dziecka trwoga,
Rzekła: — «Czy nie wiesz, gdzie jesteś, dla Boga!
Nie wiesz, że w niebie ucieczka jedyna
I że to wszystko, co się w niebie święci,
Wynika tylko z żywej dobra chęci?
Jakżeby ciebie, pomyśl, przeobraził