Nasza drabina aż do niej dotyka,

Przeto zakryta oczom śmiertelnika.

We śnie ją Jakub patriarcha zoczył426

Aż po wierzchołek, co się zaobłoczył,

Skroś obwieszoną gronami aniołów.

Dziś, by iść po niej, nikt z ziemskich padołów

Stopy nie ruszy, a moja reguła

Na to tam służy, aby papier psuła427.

Klasztorne w lochy zmieniły się mury,

Worami stęchłej mąki są kaptury.