To rzekłszy, światłość w światła się wmieszała,

Gromada świateł w kłąb szyk swój ściskała,

Potem jak wicher podniosła się cała.

Jednym skinieniem moja pani słodka

Po tej drabinie popchnęła mnie w górę429,

Tak moc jej moją zwalczyła naturę.

Nigdy na ziemi gdzie wchodzą i schodzą,

Ruch nie zadziwi tak skorym obrotem,

Co by mógł z moim porównać się lotem.

Mów, czytelniku; bądźmy z sobą szczersi,