Wyznać me błędy, o ile przystało,
Podniosłem głowę i już mówić miałem:
Lecz widok nowy pociągał me oczy,
Wzrok mój weń z takim wraziłem zapałem,
Że o spowiedzi mojej zapomniałem.
Jak przez szkła przeźrocz czystą i bez skazy,
Albo przez jasne, ciche wód kryształy,
Nie tak głębokie by dno zaciemniały,
Szły do mych oczu takie mdłe obrazy,
Że prędzej perła na tle białym czoła