Gdyby tu wszystkich poetów języki

Muz, co najsłodszym wykarmione mlekiem,

Zaświergotały chórem jak słowiki,

Wtór mi trzymając, gdy echem dalekiem

Las rozwołują melodyją444 maju,

Jeszcze bym zwątpił, czy mi się poszczęści

Doścignąć prawdę w tysiącznej jej części,

Śpiewając święty uśmiech, blask jej twarzy.

Równie pieśń święta kreśląc obraz raju

Powinna skakać jak krok podróżnika,