Na światło pięknej przewodniczki mojej,

A uśmiech błyskał przez jej oczy święte.

Ona mówiła: — «Nie z przyczyny innej,

Ja się uśmiecham z twej myśli dziecinnej;

Jeszcze twa stopa nie o mocy swojej,

Słabo na prawdzie jak potknięta stoi.

Te, jako widzisz, rysy cieniów mglistych,

Są to postacie istot rzeczywistych,

Tu wywołanych za śluby złamane.

A więc jak stoisz, przemów do nich z dala,