Między dwa światła kręcące się kołem,

Jako przystało ich żywej miłości.

Światłość porwana w tych dwóch kół obroty

Godziła z nimi takt pieśni i nuty;

A moja Pani wobec tych światłości,

Jak w ślubnym wieńcu piękna narzeczona,

Stała milcząca i nieporuszona.

Po chwili rzekła: — «Patrz, to uczeń Pana,

Ten co naszego grzał pierś pelikana489,

Którego z krzyża Bóg Syn upomina,