Na swego Stwórcę pogląda z rozkoszą».
Jak w przejściu wiatru zgina się wierzch drzewa,
A potem wstaje i prosty powiewa,
Gdy to mówiła, dałem pokłon czołem,
A potem żądzą mówienia zagrzany,
Prostując czoło, tak mówić zacząłem:
«Owocu, jeden dojrzałym wydany!
Ojcze, któremu, co kobietą zową
Każda jest razem córką i synową,
Jeśli cię prośba nakłoni, jak wnoszę,