A jak z powietrza kędzierzawym szronem

Paździerzą śniegi miękko spadające,

Gdy Koziorożec bodzie rogiem słońce;

Podobnie eter, na cośmy patrzyli,

Tymi świętymi paździerzył światłami,

Które się były zatrzymały z nami,

Aż od ich iskier mżył deszcz srebrno-złoty;

Wzrok mój ich kształty pościgał dopóty,

Aż mu odległość wzbroniła iść dalej.

Dlatego Pani aż dotąd milcząca,