Na tamtej sferze, prawie prostopadły:
Gdy środek niebios nad nami widniejszy
Staje się takim, że gwiazd promień zbladły
W ich głębokościach już tonąć zaczyna;
A niebo z przyjściem słońca służebnicy
Zagasza gwiazdy aż do najpiękniejszej;
Podobnie z wolna gasł ten triumf święty569
Grać i kołować bez przerwy nawykły
W krąg punktu, który pełen tajemnicy,
W ten, co zamyka, zda się, był zamknięty.