Z czułą jak matka miłością, tęsknotą,
Za swoim synem, polarnym Beotą593,
Patrząc na Romę, jej wielkie pomniki,
Zdrętwiał, osłupiał dziwem niespodzianem,
Wtenczas gdy klękał świat przed Lateranem594;
Ja, com przechodził bez tchu i popasu
Z ziemskiego w boskie, do wieczności czasu,
Od florentynów595 gwaru i hałasu
Do rozumnego i cichego ludu596,
Nie dziw, że wzruszon dziwem i zapałem