Do najniższego orszak duchów cały,

Nie swoją własną, lecz drugich zasługą,

I pod pewnymi siedzi warunkami.

Dusze te z swojej śmiertelnej powłoki

Za wcześnie wzbiły tu swój lot wysoki,

Wprzód nim prawdziwą mogły wybrać wiarę:

Łatwo je poznasz po ich kształcie innym,

Po drobnej twarzy, po głosie dziecinnym,

Gdy wzrok tam zwrócisz lub nakłonisz ucha,

Teraz ty milczysz, wątpiąc w głębi ducha,