Jak stygł żądz owych cały żar zapału.
Bernard z uśmiechem wskazywał mi gestem,
Ażebym w górę patrzył, i patrzyłem
Czując, że takim, jak być życzył, jestem635,
Bo wzrok mój wedle ducha przemienienia
Był więcej czystym i wrażał spojrzenia
Coraz to głębiej w arcyświatło żywe,
Które jest jedno przez siebie prawdziwe.
Wzrok mój był odtąd wyższy nad moc słowa:
Słowo i pamięć zbytnim wysileniem