Nas by strawiła jak febra tajemna.
Wskutek tej żądzy wątpienie wynika
Z podnóża prawdy jak latorośl dzika
I coraz wyżej i wyżej powiewa,
Aż nim doścignie do wierzchołka drzewa72
To mnie ośmiela, o Pani! w tej chwili
O drugą prawdę zapytać w pokorze,
Której blask dla mnie zakrywa błąd gruby:
Chcę wiedzieć, człowiek czy złamane śluby
Zastąpić godnie innym ślubem może,