Ty, coś mnie wzniosła do ich wysokości.

O pożądana! Gdy ruch sfer na niebie

Całą uwagę obrócił na siebie,

Przez harmoniję1150, jaką z nich wywodzisz,

Tony jej sprzęgasz, wznosisz, to łagodzisz.

Zdało się, niebo od końca do końca

Płonęło ogniem od płomienia słońca,

Że nigdy deszcze lub rzeki gdy wzbiorą,

Wód swoich w szersze nie zlały jezioro.

A nowość tonów i światłość niezwykła